O autorze
Historie związane za starymi rodzinnymi fotografiami i innymi znaleziskami.
RSS
poniedziałek, 15 kwietnia 2013

   

Póki co, zachęcona zaproszeniem z platformy onet.pl piszę sobie tu http://vilejka.blog.pl/.
Więcej opcji, narzędzi, dodatków i obietnica promowania...
"Starego bloga" nie likwiduję, bo wiem, że wielu osób tu zagląda, teraz trzeba kliknąć w link powyżej, żeby być na bieżąco...:)

Pozdrawiam i zachęcam do odwiedzania;))) I komentowania:)

23:09, vilejka
Link Komentarze (2) »
piątek, 05 kwietnia 2013

 

Te dwa portreciki o wymiarach 6,5×11 cm pochodzą jeszcze z czasów, kiedy Andzia mieszkała w Czeladzi. Nie publikowałam ich wcześniej, bo są w nie najlepszym stanie. Co jest moją „zasługą”, niestety. Jak przez mgłę pamiętam, że jako mała dziewczynka chciałam coś poprawić w wyglądzie szesnastoletniej Andzi, a zdjęcie mężczyzny z brodą usiłowałam odświeżyć przecierając je gumką myszką…
Ale ponieważ chcę „zarchiwizować” wszystkie stare fotografie i dokumenty, które są w moim domu, toteż jednak to zrobię, choć ze sporym opóźnieniem...

.

W sobotę, 7. marca 1914 roku, nieco ponad miesiąc przed Wielkanocą i pięć miesięcy przed wybuchem tej wojny, o której poźniej mówiono, że była dopiero pierwszą, w czasie kiedy ciocia Anna Cecugowa już powoli szykowała się wraz z dziećmi  do opuszczenia na zawsze ojczyzny, Andzia wybrała się do Sosnowca do atelier Warszawskiej Fotografii Artystycznej przy ulicy Staro-Sosnowieckiej 20, żeby dać sobie zrobić portecik. Nie wiadomo do kogo wówczas należało to atelier, na pewno po pierwszej wojnie prowadziła je Stefania Mieszkowska, która wtedy zaczęła sygnować swoim nazwiskiem wykonane w tym zakładzie fotografie. Ale może już wcześniej to właśnie ona była właścicielką tego zakładu? W każdym razie wystrój atelier był przed 1914 rokiem identyczny, jak po wojnie, czego dowodem są zdjęcia z mojego archiwum wykonane tam w różnych okresach, ale na takim samym tle. Dziś po budynku, gdzie mieścił się ten zakład, obecnie na ulicy Piłsudskiego nie ma śladu.

Mimo tego, że tak, jakby to powiedziała moja Mama „uszlachciłam” to zdjęcie, widać jak piękne rysy miała moja Babunia. I pewnie bardzo długie włosy – splecione w warkocze misternie zwinięte na uszach. Nad tym kunsztownym upięciem dojrzałam jakąś szeroką spinkę. Suto namarszona biała bluzka jest przystrojona malutką, pewnie złotą broszką, jakby koniczynką. I jeszcze maleńkie perełki na szyi.
Nie wiem, co było bezpośrednią przyczyną, że właśnie wtedy Andzia zrobiło sobie to zdjęcie. Może miało to jakiś związek z Kozłem? Zdjęcie, od którego zaczęłam wpisy na tym blogu zrobiono zaledwie cztery miesiące wcześniej. Być może niedoszły narzeczony (a „doszły” ojczym) mojej Babci wtedy właśnie wyjeżdżający na studia do Kijowa miał dostać taką pamiątkę? Data na odwrocie jest zapisana ręką Andzi musiała mieć dla niej jakieś znaczenie.

No i to drugie „uszlachcone” zdjęcie przedstawiające brodatego mężczyznę, o którym kiedyś myślałam, że to właśnie Kozioł, który wrócił z wojny tak zarośnięty i zmieniony, że Andzia nie chciała go widzieć. 

Ale to oczywiście nie jest Konstanty Kozioł vel Kozłowski. Ma zupełnie inne rysy i na pewno jest starszy. Nie jest to też mąż Ludwiki, ojciec Andzi, Jan Domagała. Więc kto? Może jest to ten legendarny dziadek-powstaniec styczniowy, najprawdopodobniej ojciec Jana? „Najprawdopodobniej”, bo wiem tylko tyle, że któryś z moich przodków walczył w tym powstaniu, a za swoje zasługi otrzymał potem, już po odzyskaniu niepodległości, jako staruszek ziemię w okolicach Ojcowa. Może to własnie on? I może przyjechał do syna i synowej do Czeladzi i na pamiątkę tych odwiedzin zaprowadzono go do zakładu Braci Altman? Tego pewnie nie dowiem się nigdy…

czwartek, 28 marca 2013

Michał-następca tronu Rumunii

Wśród zdjęć rodzinnych są m. in. trzy zdjęcia przedstawiające członków rumuńskiej rodziny królewskiej w latach trzydziestych. Pamiętam, że kiedy byłam dzieckiem i "trafiałam" na tę fotografię przedstawiającą przystojnego młodzieńca o pieknie wykrojonych ustach, mama z namaszczeniem mówiła: "To król Michał" tak, jakby to oczywiste było, że moim obowiązkiem jest wiedzieć, jak miał na imię król Rumunii.
Gwoli wyjaśnienia-tu nie był jeszcze królem, a jedynie następcą tronu, na którym zasiadał wówczas jego ojciec Karol II.  Choć przeczytałam, że jako małoletni, w latach 1927-1930, był już królem, bo jego ojciec w związku ze swymi licznymi romansami został odsunięty od tronu (na który jednak w 1930 roku powrócił). Michał, urodzony w 1921 roku, nosił wowczas tytuł Wielkiego Wojewody i będąc nim przybył jako szesnastolatek z oficjalną wizytą do Polski 24 maja 1937 roku, prosto z Anglii, gdzie "bawił na uroczystościach koronacyjnych króla Jerzego VI (tego z "King's Speech") jako reprezentant swego ojca" -tak podawała prasa z maja 1937 roku. Może wtedy - na pamiatkę moi dziadkowie kupili te kartki? W tym samym roku, 30. czerwca był jeszcze w Polsce król Karol II, więc może to pozostałość po tym wydarzeniu? Rumunia była bezpośrednim sąsiadem Polski i jej sojusznikiem, a "sojusz i współpracę z Polską uważano za filar rumuńskiej racji stanu"... Dziś brzmi to jakoś tak... egzotycznie;)

         A może dziadek Jan pojechał do Rumunii i stamtąd przywiózł te kartki? To dość prawdopodobne, bo na odwrocie są rumuńskie znaczki wartości 1 lei. Ale chyba nie są to zwykłe znaczki pocztowe-widnieje na nich napis "Dati pentru tuberculosii". "Pentru" oznacza "dla", zatem były to chyba jakieś cegiełki, z których dochód przeznaczano na walkę w gruźlicą. Domyślam się, że w Rumunii.

rumuńskie znaczki lata 30'

Pokazuję tu te zdjęcia, bo myślę, że w latach trzydziestych taka "atencja" dla rumuńskiej rodziny królewskiej była udziałem nie tylko mojej rodziny, że mógł to być jakiś swoisty znak tamtych czasów...

Maria- krolowa Rumunii

To Maria, królowa Rumunii, a właściwie Maria Aleksandra Wiktoria Sachsen-Coburg-Gotha, wnuczka królowej Wiktorii, matka Karola II, żona Ferdynanda, babka Michała. Na tym zdjęciu z 1933 roku ma 58 lat.
Maria była znana z niezwykłej urody, zalecali się do niej ponoć i przyszły car Mikołaj II, i przyszły król Wielkiej Brytanii-Jerzy V, a ona wybrała następcę tronu Rumunii, księcia Ferdynanda.

rumuńska rodzina królewska lata 30'

   To zdjęcie z tego samego roku- Maria jest nawet identycznie ubrana. Stoi druga od lewej. Poszukałam trochę w sieci i udało mi się zidentyfikować kilka osób ze zdjęcia. Obok Marii stoi jej syn-Karol II (ten playboy). Piąty od lewej jest Ferdynand-mąż, a kobieta obok niego to najprawdopodobniej Helena- żona Karola. Chłopiec to oczywiście Michał-tu miał niecałe 12 lat. W prawym dolnym rogu-ledwie widoczny napis "Studio fotografia Constanto 1933". Gdyby nie to pierwsze, prawie "dorosłe" zdjęcie Michała, myślałabym, że właśnie w 1933 roku dziadek pojechał do Rumunii, zapewne swoim autem albo z dyrektorem Dunajeckim (choć oficjalnie już dla niego nie pracował, ale przecież pan dyrektor mógł poprosić swojego zaufanego szofera o towarzyszenie mu całkiem "niesłużbowo"). Ale ponieważ wszystkie kartki-zdjęcia mają na odwrocie takie same znaczki, więc raczej wszystkie kupiono nieco później-kiedy Michał miał już co najmniej 16 lat, czyli właśnie około 1937 roku.

Michał został królem w wyniku zamachu stanu we wrześniu 1940 roku. 30 grudnia 1947 został zmuszony do abdykacji, a 3 stycznia 1948 roku - do emigracji. W tym samym roku poślubił księżniczkę Annę Parmeńską- oboje żyją do dziś. Ciekawostką jest to, że najmłodsza z córek Michała- Maria ( ur. w 1964r.) w 1995 roku poślubiła Polaka Kazimierza Mystkowskiego i choć rozwiodła się z nim w 2003 r. to i tak, mimo, że jest potomkinią królowej Wiktorii, straciła prawo do brytyjskiej sukcesji, bo Polak był katolikiem.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 39